Mamy wakacje, pogoda nie sprzyja ślęczeniu przed ekranem monitora i obserwowaniem notowań. Większości z nas prawdopodobnie spadają obroty na rachunku maklerskim i bardzo dobrze – spacer po świeżym powietrzu pozwoli nam się zregenerować i trzeźwo myśleć. Są jednak dni, kiedy każdy z nas ma totalnego lenia i najchętniej leżałby na łóżku i oglądał film.Na moim blogu już dwukrotnie rekomendowałem filmy o tematyce giełdowej. Za pierwszym razem, we sierpniu ubiegłego roku było to Wall Street za drugim natomiast we wrześniu Spekulant. Dzisiaj chciałem przedstawić wam Boiler Room, choć niektórzy z was prawdopodobnie zetknęli się z polską nazwą Ryzyko.Głównym bohaterem filmu jest Seth Davis (Giovanni Ribisi), 19 latek który wyraźnie nie może znaleźć sobie miejsca w życiu. Jego pomysły nigdy nie spotykają się z akceptacją wymagającego ojca. Chcąc zyskać w jego oczach podejmuje współpracę z małą, ale dynamicznie rozwijającą się firmą JT Marlin. Zatrudnia ona młodych maklerów szukających dobrze płatnej pracy, obiecując im osiągnięcie miliona dolarów w zaledwie trzy lata.Początkowo profesjonalne biuro maklerskie wydaje się świetnym miejscem aby legalnie zarobić pieniądze oraz zyskać poważanie u ojca. Seth od pierwszych dni swojej pracy osiąga olbrzymie sukcesy czego efektem jest zdanie egzaminu maklerskiego z maksymalną liczbą punktów. Wkrótce Seth zaczyna mieszkać wspólnie ze swoimi kolegami z biura Chrisem (Vin Diesel) i Gregiem (Nicky Katt). Zaczyna również spotykać się z recepcjonistką Debbie (Nia Long).Ich praca polega tak naprawdę na zwykłej akwizycji a sukces opiera się na piramidzie finansowej. Papierowe zyski pokrywane są z wpłat od nowych klientów. Z czasem Seth zaczyna się zastanawiać w jaki sposób jego koledzy stają się coraz bardziej bogaci (zobaczycie te samochody :)) a klienci coraz bardziej biedni. Splot dziwnych okoliczności sprawia, że nielegalnymi interesami firmy zaczynają interesować się agenci federalni, co jest tak naprawdę końcem kariery młodych maklerów.Czy możemy wynieść coś z filmu? Jako inwestorzy giełdowi niewiele, nie usłyszymy tam wskazówek, nikt nie nauczy nas analizy fundamentalnej czy technicznej. Poznamy jednak metody działania akwizytorów z którymi spotykamy się codziennie. Dowiemy się, że tak naprawdę nie liczy się co oni mówią ani jaki produkt nam oferują – liczy się to aby go sprzedali. „Jeśli jest grubą rybą to zrobimy go na grubą forsę. Prowizja...” Początkowe profity to tylko zachęta „pokaż mu 3 procent zysku a odda Ci dzieci na weekend”. No i moje ulubione... „Nie obsługujemy kobiet. [...] Są utrapieniem... Dzwonią codziennie i gadają godzinami” :)A czy wy oglądaliście już ten film? Może znacie inne tytuły godne polecenia? var nsix_params = new Object(); nsix_params.fcolor = '#00f'; nsix_params.adareas = ['intertext1']; document.write('');