Podobny temat poruszyłem już 3 lata temu przy okazji poprzedniej hossy na Giełdzie Papierów Wartościowych. Wówczas to opisałem, jak trafną strategią było inwestowanie w spółki należące do największych inwestorów giełdowych. Co ciekawe, czas mija, a lista nazwisk pozostaje praktycznie ta sama. Leszek Czarnecki, Michał Sołowow, Roman Karkosik, Ryszard Krauze. Każdy z nich posiada udziały w kilku spółkach, które w szczycie hossy z 2007 roku wyceniane były na kilka miliardów złotych każdy.
Obserwowane od lutego bieżącego roku wzrosty na GPW przypominają te z lat 2006-2007. Powraca moda na inwestowanie w akcje pod nazwiska. Spółki powiązane z w/w inwestorami znów są hitem. Akcje spółek należących pośrednio do Leszka Czarneckiego i Michała Sołowowa dały zarobić w ostatnim półroczu odpowiednio 215% i 129%. Nieco słabiej na tym tle wypadli Ryszard Krauze (+ 69%) i Roman Karkosik (+ 54%). (źródło: www.pb.pl). Takie wyniki muszą robić wrażenie, jeśli porównamy je chociażby do zysku z lokat.
Prasa rozpisuje się o gigantycznych zyskach dwóch największych inwestorów. 5,2 mld zł mieli od lutego zarobić razem Leszek Czarnecki i Michał Sołowow. Zaznaczmy, zarobić na papierze, gdyż wartość akcji rośnie na rachunku maklerskim, a nie koncie bankowym. Nie mniej jednak informacje o tak dużych zyskach przemawiają do wyobraźni drobnych inwestorów, którzy coraz śmielej zerkają na warszawski parkiet szukając na nim szansy na zarobek.
Inwestowanie pod nazwiska receptą na giełdowy sukces? Najwięksi inwestorzy zarządzają spółkami o solidnych fundamentach z dobrymi zarządami. Poza tym działają w różnych branżach, co zmniejsza podatność ich biznesów na wahania koniunktury. Gdy ta się polepsza, ich spółki szybko z tego korzystają.
Kto skorzystał najwięcej? Inwestorzy, którzy jako pierwsi kupowali akcje spółek należących do „grubych ryb”. Zyski rzędu 200% i 100% są na tyle duże, że nierozsądnym byłoby części z nich nie zrealizować i szukać innych ciekawych spółek z potencjałem.
Inwestowanie w akcje pod nazwiska wydaje się sprawdzonym sposobem doboru akcji w czasach kryzysu. Nie trzeba dokonywać trudnej selekcji spółek. Wystarczy poszukać informacji o spółkach należących do Leszka Czarneckiego czy Michała Sołowowa i kupić akcje ich firm. Magia nazwiska plus poprawa koniunktury stają się kołem napędowym dla kursów akcji. Często wzrosty mogą być niewspółmiernie duże do wyników spółek, ale dla inwestorów liczą się znane nazwy i nadzieje, że skoro za biznesem stoi znany inwestor, to on sam zadba o to, aby zarabiać a nie tracić. Jedynym ryzykiem dla strategii inwestowania pod nazwiska jest groźba realizacji zysków przez tych, którzy kupowali akcje w dołku, czyli w lutym 2009 r. Po solidnych wzrostach muszą przyjść korekty. Warto zatem zawczasu się przygotować i nie trzymać całości pieniędzy w coraz bardziej „gorących” walorach.
Jeśli prowadzisz blog o tematyce
gospodarka / ekonomia
i pragniesz publikować wpisy na MaxMoney.pl
wyślij maila na adres blog@maxmoney.pl